Dziś chciałam przedstawić Wam kolejną lalkę waldorfską wykonaną przez Mamę.
Przed Wami Tosia, sprotsmenka, miłośniczka biegania, ale też mała modnisia.
W zestawie ma mnóstwo ubranek: komplet dresowy, legginsy, sweterek, dwie torebki, trzy pary bucików, opaskę, sukienkę, ażurowy sweterek, koszulkę i oczywiście bieliznę :)
Tosia w środku wypełniona jest owczym runem. Wszystkie elementy szyte własnoręcznie :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mama tworzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mama tworzy. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 marca 2015
środa, 11 lutego 2015
59. Mocne powroty
Kochani.
Postanowiłam tu powrócić z trochę bardziej zdwojoną siłą. Aktualnie siedzę nad odświeżeniem bloga, stąd kilka latających bajzgli w te i wewte, które przeszkadzają jeszcze w porządnym odczytywaniu tej strony, ale cały czas pracuję nad tym. Ma być przejrzyście, a przede wszystkim - aktualnie. Bo aktualność można było w ostatnim czasie tu szukać ze świecą ;)
Nad wieloma rzeczami teraz z Mamą pracujemy, nad stworzeniem porządnej pracowni, szukamy ciekawych kiermaszy w Polsce, gdzie mogłybyśmy się pojawić, a przede wszystkim - cały czas tworzymy. Jest kilka rzeczy, których tutaj jeszcze nie pokazywałam, a w tym świecie rzeczywistym zdobyły już rzesze fanów. Tu też je lada chwila znajdziecie.
Postanowiłam także, wzorem Pauliny z Moon River Journal, aby zacząć taką cotygodniową akcję przedstawiania Wam mojego jednego, zwyczajnego dnia. Postaram się, aby zawsze był to inny dzień tygodnia, bo jednak sporo się u mnie różnią ;) Ale to dopiero od przyszłego tygodnia, rozpoczynamy w niedzielę :) Do tego czasu mam nadzieję, że blog już odetchnie z ulgą na swój widok :)
Tymczasem zostawiam Wam z wiosenną króliczycą. Macha do Was łapką i wita się z Wami, bo właściwie to takie nowe przywitanie, z nowym wszystkim właściwie :)
Króliczyca szuka domu aktualnie :)
Postanowiłam tu powrócić z trochę bardziej zdwojoną siłą. Aktualnie siedzę nad odświeżeniem bloga, stąd kilka latających bajzgli w te i wewte, które przeszkadzają jeszcze w porządnym odczytywaniu tej strony, ale cały czas pracuję nad tym. Ma być przejrzyście, a przede wszystkim - aktualnie. Bo aktualność można było w ostatnim czasie tu szukać ze świecą ;)
Nad wieloma rzeczami teraz z Mamą pracujemy, nad stworzeniem porządnej pracowni, szukamy ciekawych kiermaszy w Polsce, gdzie mogłybyśmy się pojawić, a przede wszystkim - cały czas tworzymy. Jest kilka rzeczy, których tutaj jeszcze nie pokazywałam, a w tym świecie rzeczywistym zdobyły już rzesze fanów. Tu też je lada chwila znajdziecie.
Postanowiłam także, wzorem Pauliny z Moon River Journal, aby zacząć taką cotygodniową akcję przedstawiania Wam mojego jednego, zwyczajnego dnia. Postaram się, aby zawsze był to inny dzień tygodnia, bo jednak sporo się u mnie różnią ;) Ale to dopiero od przyszłego tygodnia, rozpoczynamy w niedzielę :) Do tego czasu mam nadzieję, że blog już odetchnie z ulgą na swój widok :)
Tymczasem zostawiam Wam z wiosenną króliczycą. Macha do Was łapką i wita się z Wami, bo właściwie to takie nowe przywitanie, z nowym wszystkim właściwie :)
Króliczyca szuka domu aktualnie :)
![]() |
| fot. Wojtek Leszczyński |
poniedziałek, 24 listopada 2014
58. Amelia Baletnica
Okres listopada i grudnia, to jeden z tych najgorętszych dla rękodzielników, o czym zapewne doskonale każdy wie i podobnie jest u nas.
W tym wszystkim niestety wiele planów, które miałam wobec tego bloga troszkę umarły śmiercią naturalną. Jak niektórzy zauważyli, na blogu funkcjonuje nadal moja stara grafika, wiele zakładek stało się dla mnie niefunkcjonalnych. Jednak zmiany wymagają czasu, a zwłaszcza poświęcenia go. Tymczasem aktualnie, gdyby ktoś miał możliwość sprzedaży czasu, myślę, że byłby milionerem. Ratować może tylko dobra organizacja czasu ;)
Żeby jednak nie zgrzytało i nie straszyło pewną pustką (bo w innym eterze internetowym non stop coś się dzieje, a tu taka cisza!), chciałam przedstawić Wam Amelię Baletnicę. Amelię wykonała niedawno Mama. To typowa lalka waldorfska, wypełniona owczym runem, ma całą garderobę, co możecie zauważyć na zdjęciach :) Amelka ma 33 cm i aktualnie czeka na swoją rodzinę. Może ktoś chce ją przygarnąć pod swój dach? :)
W tym wszystkim niestety wiele planów, które miałam wobec tego bloga troszkę umarły śmiercią naturalną. Jak niektórzy zauważyli, na blogu funkcjonuje nadal moja stara grafika, wiele zakładek stało się dla mnie niefunkcjonalnych. Jednak zmiany wymagają czasu, a zwłaszcza poświęcenia go. Tymczasem aktualnie, gdyby ktoś miał możliwość sprzedaży czasu, myślę, że byłby milionerem. Ratować może tylko dobra organizacja czasu ;)
Żeby jednak nie zgrzytało i nie straszyło pewną pustką (bo w innym eterze internetowym non stop coś się dzieje, a tu taka cisza!), chciałam przedstawić Wam Amelię Baletnicę. Amelię wykonała niedawno Mama. To typowa lalka waldorfska, wypełniona owczym runem, ma całą garderobę, co możecie zauważyć na zdjęciach :) Amelka ma 33 cm i aktualnie czeka na swoją rodzinę. Może ktoś chce ją przygarnąć pod swój dach? :)
środa, 15 października 2014
57. Te fascynujące powroty
Na samym wstępie chcę Wam podziękować za miłe słowa. Za miłe słowa oczekiwania tu na mnie i Mamę. Od kwietnia był to dla nas pod wieloma względami gorący okres (były momenty zwątpienia i ogromnych sukcesów), ale postanowiłam wrócić tu, żeby dalej pokazywać Wam naszą małą twórczość.
To gorący okres, właściwie w głowie rękodzielnikom już wyłącznie święta i kiermasze, a ja aktualnie zamiast tworzyć, to ślęczę w sklepach internetowych kupując brakujące materiały.
Czasem przychodzi jakieś dno, ale warto się wtedy wziąć w garść i iść dalej. Ja i Mama aktualnie żyjemy tą dewizą. Dlatego dalej walczymy, tworzymy i szybko nie mamy zamiaru stąd uciekać.
Przez te kilka miesięcy zrobiłyśmy kilkadziesiąt niesamowitych zamówień. Otrzymaliśmy zdjęcia od klientów z zakupionymi przez nich rzeczami. To bardzo ważne dla nas. A my staramy się nieustannie podnosić sobie poprzeczkę.
Lepsze materiały, większe skupienie i profesjonalizm. Próbujemy i mamy nadzieję, ze się uda :) Trzymajcie kciuki :)
A przed Wami ostatnie projekty sutaszu Mamy. Ja jestem coraz bardziej z niej dumna :)
To gorący okres, właściwie w głowie rękodzielnikom już wyłącznie święta i kiermasze, a ja aktualnie zamiast tworzyć, to ślęczę w sklepach internetowych kupując brakujące materiały.
Czasem przychodzi jakieś dno, ale warto się wtedy wziąć w garść i iść dalej. Ja i Mama aktualnie żyjemy tą dewizą. Dlatego dalej walczymy, tworzymy i szybko nie mamy zamiaru stąd uciekać.
Przez te kilka miesięcy zrobiłyśmy kilkadziesiąt niesamowitych zamówień. Otrzymaliśmy zdjęcia od klientów z zakupionymi przez nich rzeczami. To bardzo ważne dla nas. A my staramy się nieustannie podnosić sobie poprzeczkę.
Lepsze materiały, większe skupienie i profesjonalizm. Próbujemy i mamy nadzieję, ze się uda :) Trzymajcie kciuki :)
A przed Wami ostatnie projekty sutaszu Mamy. Ja jestem coraz bardziej z niej dumna :)
piątek, 18 kwietnia 2014
56. Zające niekoniecznie wielkanocne
Za dwa dni Święta Wielkiej Nocy, od wczoraj dla chrześcijan ważne dni.
Życzę Wam pogodnego ducha, sił na kolejne dni, lata, które możemy czerpać z tych dni spędzonych z bliskimi, może na pewnych przemyśleniach, może na szczęściu, radości. Czerpmy z pięknej aury pełnymi garściami :)
Dla nastroju wielkanocnego - niekoniecznie wielkanocne zające :)
Życzę Wam pogodnego ducha, sił na kolejne dni, lata, które możemy czerpać z tych dni spędzonych z bliskimi, może na pewnych przemyśleniach, może na szczęściu, radości. Czerpmy z pięknej aury pełnymi garściami :)
Dla nastroju wielkanocnego - niekoniecznie wielkanocne zające :)
wtorek, 29 października 2013
47. Zwierzątka na głowy
Dziś kolejna dawka ciepłych czapek, zwierzątka zaczynają dominować ;) I co więcej -to nie koniec, bo mam jeszcze trochę tego do pokazania.
Coraz bardziej zaczyna doskwierać mi przy robieniu zdjęć, brak odpowiedniego światła, dlatego zaczynam się poważnie zastanawiać nad zrobieniem hendmejkowskiego namiotu bezcieniowego ;) Zobaczymy, może wyjdzie ;) No i zdecydowanie brak małych główek, żeby pokazać na kimś te czapeczki.
Spokojnie, oczywiście oprócz czapek pojawią się też inne rzeczy :)
Coraz bardziej zaczyna doskwierać mi przy robieniu zdjęć, brak odpowiedniego światła, dlatego zaczynam się poważnie zastanawiać nad zrobieniem hendmejkowskiego namiotu bezcieniowego ;) Zobaczymy, może wyjdzie ;) No i zdecydowanie brak małych główek, żeby pokazać na kimś te czapeczki.
Spokojnie, oczywiście oprócz czapek pojawią się też inne rzeczy :)
niedziela, 20 października 2013
46. Ciepło w uszy!
Idzie jesień, a w uszy ciepło musi być!
Dlatego dziś pierwsze dwie z gromadki czapek, które natworzyła już Mama. Pani Sowa i Pan Pingwin. Wersja dziecięca, ale oczywiście jest szansa też zawsze na wersję wyrośniętą ;)
Aktualnie z Mamą wpadłyśmy trochę w wir porządkowy, próbujemy udobruchać nieład w pokoju, który chcemy przemianować na pracownię z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście do tego niestety będzie potrzeba mnóstwo czasu, no i funduszy, ale póki co staramy się kombinować z tego, co mamy.
Ale radujcie się radosnymi czapeczkami. Mi się buzia śmieje od razu :)
Dlatego dziś pierwsze dwie z gromadki czapek, które natworzyła już Mama. Pani Sowa i Pan Pingwin. Wersja dziecięca, ale oczywiście jest szansa też zawsze na wersję wyrośniętą ;)
Aktualnie z Mamą wpadłyśmy trochę w wir porządkowy, próbujemy udobruchać nieład w pokoju, który chcemy przemianować na pracownię z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście do tego niestety będzie potrzeba mnóstwo czasu, no i funduszy, ale póki co staramy się kombinować z tego, co mamy.
Ale radujcie się radosnymi czapeczkami. Mi się buzia śmieje od razu :)
poniedziałek, 14 października 2013
45. Sowia rodzinka
No cóż. Jesień za pasem, mgła niebezpiecznie wkracza przez szpary w oknach i nieustannie walczy z ostatnimi promieniami Słońca. Zwykłe szaliczki przestają wystarczać, a dziś rano odczułam nawet potrzebę ubrania rękawiczek (których oczywiście nie miałam). Jesień to też fantastyczny czas na wdrażanie nowych idei, pomysłów, sposób na życie, postanowień. Nie ukrywam, że no cóż, mam ich kilkanaście. Odkrywanie co rusz nowych blogów powoduje, że robię kolejną listę z zadaniami na teraz, na przyszłe lata, marzenia. Nagle zaistniała we mnie potrzeba spisania tego wszystkiego na kartkę, a przede wszystkim - zastanowienia się nad tym. Uroki jesieni? Też tak macie? Że na Waszej tablicy, w pamiętniku, zeszytach z przemyśleniami, kalendarzach listy rosną jedna na drugiej i wbrew pozorom sprawia to Wam frajdę? Choć czasem też rozpacz, że tyle rzeczy, a tak mało czasu na to wszystko.
Ale, żeby nie było zbyt refleksyjnie - dziś w poście małe, kolorowe sowy, która mają za zadanie ocieplać tegoroczną jesień i zimę. Póki co w formie bez zastosowania, gdyż nie wiem, czy doczepiać im breloczki, a może tasiemki. Coś wymyślę. Robota oczywiście Mamy, jedna nawet (ta różowa) udziergana przez Babcię (tak jakoś cała rodzina zaczyna się wkręcać w to "tworzenie" :)).
piątek, 27 września 2013
44. W szybkim pędzie
Zatem wybaczcie za tę nieobecność i kolejną przez następne dni, gdy będę próbowała się zadomowić w nowym pokoju. Na pocieszenie - nowa torba, do ręki. Na jej podstawie powstała jeszcze jedna - na zamówienie, prostokątna, ze specjalnym życzeniem - żeby mieściła dziennik i zeszyty z kartkówkami ;))
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
33. Drobne torebeczki
Z linii frontu: jakoś tak się składa, że za prawie miesiąc mija rok tego bloga. Jak widać, nie zrobiłam wielkich postępów, głównie to tu Mama się zrobiła wielką rozwijaczką, za co jej chwała, bo chociaż mam tu co jakiś czas co pokazywać. Oczywiście, nie to, że sama nic nie robię, ale dopóki pracuję, to trochę odpadam z tego "kreatywnego życia". Jednak z Mamą mocno walczymy, żeby jakoś się trzymać na wierzchu, czego wynikiem będą tutaj niedługo pewne zmiany, ale o tym następnym razem. Z ważnych informacji to to, że po raz pierwszy w rodzimym mieście będziemy ze stoiskiem na Jarmarku królowej Anny 17 sierpnia. Dość to zabawne, że w tylu miejscach byłyśmy z tym, co robimy, ale nigdy u siebie, na miejscu. Zatem będzie chwila sprawdzenia się na własnym gruncie.
Póki co, zostawię Was z Mamowymi ( a jakże!) małymi torebkami. Wszystkie zawieszone są na paskach z eko skórki, a z wierzchu mają broszkę sutaszową. Zapinane magnetycznie.
Póki co, zostawię Was z Mamowymi ( a jakże!) małymi torebkami. Wszystkie zawieszone są na paskach z eko skórki, a z wierzchu mają broszkę sutaszową. Zapinane magnetycznie.
niedziela, 28 lipca 2013
32. Bajkowe tildy
Często razem z Mamą mamy takie momenty, że siadamy przed komputerem i podziwiamy rękodzieło, zastanawiając się, co samemu by się w tym zmieniło, albo po prostu wykrzykując "ochy" i "achy". Tak też stało się z tildami, co do których są różne podejścia. Jedni je uwielbiają za całkowitą prostotę, urok, a inni nie mogą patrzeć na te niezgrabne ciałka. My uległyśmy zdecydowanie urokowi tild, jednak jak to my, zastanawiałyśmy się, w jaki sposób ukazać je też inaczej. No i Mamie wpadł pomysł bajkowych tild. No i tu zaczęły się wbrew pozorom schody, bo dużo jest bajek, gdzie są same księżniczki, a nie tylko o takie postacie nam chodziło. Na chwilę obecną Mama wymyśliła dwie serie. Pierwsza to postacie z Czerwonego Kapturka: Czerwony Kapturek, Babcia i Wilk. A druga bajka, to Kopciuszek, w której znalazł się tytułowy Kopciuszek i Wróżka Matka Chrzestna. Jak to z tildami bywa, zawsze najwięcej roboty jest z ubrankami, a przy niektórych postaciach Mama naprawdę zachwyciła (przynajmniej mnie ;))
Moi drodzy, oto bohaterzy dzisiejszego wpisu:

Moi drodzy, oto bohaterzy dzisiejszego wpisu:
Czerwony Kapturek. Niestety mam tylko już takie zdjęcia, bo przed "prawdziwą sesją zdjęciową" Kapturek znalazł swoją właścicielkę. Kapturek miał koszyczek z mnóstwem malutkich warzyw zrobionych na szydełku. Tu jeszcze na zdjęciu grupowym:
Babcia Czerwonego Kapturka. Starsza Pani, z chustą i koralami zrobionymi na szydełku :)
Groźny Wilk w spodniach na szelkach! Wilk oczywiście ma jeszcze przebranie Babci, żeby mógł przestraszyć Kapturka :)
A tutaj postacie z Kopciuszka:
W fartuszku, aby tylko mógł zaraz przeistoczyć się w prawdziwą księżniczkę:
Na sukience ma śliczne, malutkie różyczki :)
środa, 26 czerwca 2013
30. Że wakacje?
Licencjat napisany, termin wyznaczony. Teoretycznie wakacje, w praktyce bez zmian. Dlatego wybaczcie te jakże minimalistyczne posty, a przyjmijcie parę zdjęć "nowości", które tak naprawdę ukazały się oczom nowych widzów w Ciechocinie na Jarmarku 16 czerwca ;)
Dziś dosłownie kilka sutaszowych wyczynów :) Mama przygotowała parę nowych, ja zresztą coś tam też ostatnio poczyniłam, więc coś tu się pojawi ;)
niedziela, 26 maja 2013
26.Maminy sutasz
Dziś dzień Mamy (choć pomalutku się już kończy), więc usprawiedliwmy ten post dodatkowym chwalipięstwem własnej Mamy. Oto parę drobiazgów, które wyszły spod jej ręki.
Chwilowo obie pod ogromnym ostrzałem, bo nie dość, że sporo zamówień, to i szykowanie do dwóch dużych kiermaszy w okolicy. A jutrzejszy egzamin, licencjat i w przypadku Mamy - ogród i wystawianie ocen uczniom - nie uciekną ;) Także - na pełnych obrotach ;)
czwartek, 9 maja 2013
25. Ach, jak filcowo!
Czasu mało, licencjat nie napisze się sam, ale coś tam się tworzy. Ostatnio Mamie zaproponowałam takie filcowe etui, Mama podchwyciła pomysł i są. Póki co zwykłe, proste, ale jak będę miała odrobinkę więcej czasu (czyli zapewne dopiero w lipcu ;(), to może pokombinuje się z obrazkami na nich. A tutaj pierwsze wersje kolorystyczne:
A poza tym będziesz mogli odnaleźć mnie i Mamę także na Dawandzie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




