Dziś post, który będzie całkowicie odbiegający od tego, co głównie tu znajdowaliście. Dziś coś, co tkwi w mojej głowie od kilku tygodni, aż teraz myśl przeszła do czynu.
Czy zastawialiście się może kiedyś, ile siły człowiekowi (a zwłaszcza kobietom) dają włosy? Fryzura, albo po prostu jakaś typowa cecha charakterystyczna, z którą zawsze się identyfikowaliście. Ja tak mam z dreadami. Mam je od dwóch lat i choć może niektórym wydawać się to krótki odcinek czasu, dla mnie to tak naprawdę okres najważniejszych lat życia. Podczas posiadania dreadów w moim życiu wiele się zmieniało, do wielu decyzji dorastałam. Dlatego jakoś obecne życie mocno im przypisuje. Mam wrażenie, ze doszłam nawet do takiego stwierdzenia, że dready tak mocno mnie charakteryzują, że bez nim staję się "nikim". Dość mocne słowa, ale niestety tak jest. Dodatkowe stwierdzenia ludzi, że super człowiek w nich wygląda itp., wcale nie sprawia, że ma się łatwiej, gdy podejmuje się tą najtrudniejszą decyzję - ścięcie.
Dlaczego chce je ściąć? Chyba głównym powodem jest niewygoda, zwłaszcza podczas intensywnych zajęć tanecznych, które spotykają mnie dwukrotnie w tygodniu oraz przy dodatkowych warsztatach. Ich długość, "grubość" oraz intensywność wysiłku powoduje tak sporą niewygodę, że po każdych zajęciach wychodziło się z morderczym zamiarem chwycenia za nożyczki. Jednak to nie jest prosta decyzja, zwłaszcza, gdy z jednej strony osoby takie jak Mama, Babcia, Ciotki, które cieszą się na samą myśl, że je zetniesz (tu włącza się tryb buntownika) kontra znajomi, którzy twierdzą, że dlaczego chcesz ściąć, przecież tak ekstra wyglądasz. Na szczęście znajdzie się kilku przyjaznych, którzy wiedzą co to za ból ścięcia aż tak charakterystycznej fryzury.
Nie jest łatwo.
Istnieje niebezpieczna myśl w głowie, która krząta się, krzyczy, że halo "już nie będziesz takim samym człowiekiem", "teraz już Cię ludzie nie będą tak lubili", "zobaczysz, jak będziesz beznadziejnie wyglądać".
I nawet nie wiecie, jak ciężko jest schować te myśli przed główną ideą - POTRZEBUJĘ ZMIANY!
Ból ścięcia pierwszego był rozpaczliwą ucieczką od tego ostatecznego dźwięku "ciach". Wszystko, naprawdę wszystko wewnętrznie bolało i krzyczało "nie rób tego!". Bicie się z własnymi myślami, jest chyba najcięższą walką w naszym życiu. A na pewno w moim.
Aktualnie kończę ścinanie. Notkę piszę, ponieważ w mojej głowie znów pojawił się strach. "Czy dotknę tej anonimowości, przed którą tak bardzo się bronię?". Czy będę mocno żałować? Już żałuję. Ale tylko tego, że tak głupie myśli wpadają mi do głowy. Nawet jeśli dla niektórych stanę się kimś innym, tylko dlatego, że zmieniłam fryzurę, to może faktycznie nie warto budować takich znajomości. Chcę budować swoją pewność siebie od nowa. I choć będzie ciężko, to robię to z premedytacją i z siłą walki.
Trzymajcie kciuki ;)
A tu - ostatnie zdjęcie w dredach - dziś rano. Na pamiątkę ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie jest nowelą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie jest nowelą. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 listopada 2013
wtorek, 3 września 2013
36. Stojak na biżuterię
Już od dość dłuższego czasu zastanawiałam się co zrobić z tą moją niefortunnie poukładaną biżuterią. Z racji tego, że prowadzę też życia na dwa mieszkania (studia i dom rodzinny), musiałam sobie poradzić dwukrotnie. W przypadku mieszkania studenckiego wykonałam dużą szkatułkę z przegródkami ozdobioną decoupage, z motywem obrazu Pocałunek Klimta. Oczywiście to nie załatwiło do końca sprawy, ponieważ nadal moje wszystkie naszyjniki, wisiorki leżą byle jak w innej, kupnej szkatułce. Dość problematyczne, bo wszystko poplątane i w ogóle (na pewno znacie ten problem). Z tym trzeba będzie sobie poradzić, ale to już na nowym mieszkaniu, bo przeprowadzka w końcu za miesiąc.
Natomiast w moim "rodzonym" pokoju postanowiłam trochę poszperać w internecie i poszukać inspiracji, co zrobić tutaj. No i na pomoc przyszedł mi ten "pin", z którym na pewno niejedna/niejeden z Was mieli do czynienia:
Natomiast w moim "rodzonym" pokoju postanowiłam trochę poszperać w internecie i poszukać inspiracji, co zrobić tutaj. No i na pomoc przyszedł mi ten "pin", z którym na pewno niejedna/niejeden z Was mieli do czynienia:
Zainspirowałam się ramką, w której w środku przybite są suche gałązki. Moja jest dość skromna, malutka. No i biżuterii też na razie nie za dużo, bo większość w Toruniu, ale ważne, ze wygląda to estetycznie i wszystko jest na miejscu.
Ja zdecydowałam się na czarną ramkę, gdyż wisi ona na czerwonej ścianie i pasuje do małej komódki z wikliny, która jest również w ciemnych kolorach. Wykorzystałam oczywiście starą ramkę ;) Póki co przybiłam mało gwoździków, żeby nie "zagęścić" jej zbyt bardzo, jednak im więcej będzie mi się pojawiać biżuterii, tym może będę zmieniać ramkę ;)
Tak prezentuje się na ścianie z wyposażeniem:
Zachęcam Was też do takiego kreatywnego podejścia do segregowania własnej biżuterii. Piękna sprawa, zarówno w robieniu jak i w efekcie końcowym :)
piątek, 26 lipca 2013
31. Migawki SLOTowe
Moi drodzy, wybaczcie za ten dość długi okres nieobecności, nieustanny "pościg z czasem" niestety mnie wciągnął, wakacyjne wojaże, praca i częsty brak internetu spowodował, że jestem tu tak rzadko, a jest co pokazywać.
Może zanim znowu uraczę Was jakimiś nowostkami zrobionymi przeze mnie i Mamę, to zaprezentuję parę migawek ze SLOTu, czyli miejsca, które jest dla mnie niesamowitą "inspiratornią". Tyle kreatywnych osób, tyle miejsca do realizacji. Coś wspaniałego. No i sama też doświadczyłam trzech nowych rzeczy, bo spotkałam się ze scrapbookingiem, skórą i dziewiarstwem na palcach. Ostatnia sprawa zdecydowanie najmocniej wkręcająca. Zdjęcia z tej odjazdowej sytuacji warsztatowej za jakiś czas ;)
Może zanim znowu uraczę Was jakimiś nowostkami zrobionymi przeze mnie i Mamę, to zaprezentuję parę migawek ze SLOTu, czyli miejsca, które jest dla mnie niesamowitą "inspiratornią". Tyle kreatywnych osób, tyle miejsca do realizacji. Coś wspaniałego. No i sama też doświadczyłam trzech nowych rzeczy, bo spotkałam się ze scrapbookingiem, skórą i dziewiarstwem na palcach. Ostatnia sprawa zdecydowanie najmocniej wkręcająca. Zdjęcia z tej odjazdowej sytuacji warsztatowej za jakiś czas ;)
wtorek, 11 czerwca 2013
28. Śniadanie na Trawie 2013
Śniadanie na Trawie po, zdecydowanie warto wrzucić na listę pt. "udane i sympatyczne dni". W tym roku pogoda zdecydowanie była po stronie Pracowni Zrównoważonego Rozwoju (w przeciwieństwie do roku poprzedniego, gdy kobieta jak pogoda, zmienna), która po raz szósty (a w tym roku po raz pierwszy na Rynku Nowomiejskim) zorganizowała ten event. I co by tu nie mówić. Zdecydowanie lubię tę imprezę. Pamiętam jak dwa lata temu, gdy byłam na pierwszym roku, akurat tydzień przed nim skręciłam sobie nogę, więc Śniadanie mówiąc delikatnie przebimbałam w łóżku z nogą u góry, łkając dlaczego mnie tam nie ma. Rok temu był ten pierwszy raz i to tak niezbyt po stronie uczestnika, ale wystawcy. W tym roku po raz drugi. No i nie wiem, co ma w sobie ta Trawa, ale multum i rzesze ludzi (szkoda, że nie mam żadnych zdjęć potwierdzających moje słowa), wypełniły co do centymetra trawę, która "wyrosła" na Starówce. I straszną frajdę człowiekowi sprawia to, jak widzisz tych ludzi, z koszykami, kocami, przygotowanym jedzeniem (byłam świadkiem nawet wznoszenia toastu szampanem w plastikowych kieliszkach!) odpoczywają przy przyjemnej muzyce, ze znajomymi, świadomie (bądź też nie) wstawiając się za ideą zdrowego trybu życia, odżywiania, ekologii i innych takich dobrych rzeczy, a przede wszystkim - pewnej wspólnoty. Bo nie wiem jak nazwać inaczej tego całego zgromadzenia. To nie jest już tylko piknik, to spotkanie, bycie razem w jednym miejscu, które do tego zazwyczaj jest pomijane jako punkt turystyczny, odpoczynku i czegokolwiek tam jeszcze. Te dzieciaki fruwające mi pod nogami, a za nimi potykający się ojcowie, przepraszający każdy kolejny koc, matki wylegujące się w Słońcu, przyjaciele ze stertą jedzenia, którzy przyszli oderwać się od nauki (no bo sesja). I ta Wielka Wspólna Fota (która jakoś zawsze mnie tak podnosi na serduchu).No i jak tu nie lubić tej Trawy?
Zdjęć mam mało, bo niestety obowiązek stoiskowy przytrzymywał mnie na miejscu, a że mam miękkie serducho, to wysyłałam mego towarzysza na koncerty i czytanie książki na trawie. A propo koncertów: Pan Jędras. Jeśli nie znacie - to przesłuchajcie. Tego to już w ogóle się słucha na trawie. Klik!
Trawa minęła, licencjat pozostaje... Ale! Już w niedzielę w Ciechocinie Wojewódzkie Święto Wsi Kujawsko Pomorskiego, na którym będziemy z Mamą (Mama po raz pierwszy, w końcu nie będę musiała za nią tłumaczyć, jak i dlaczego zostało zrobione :D)
Follow my blog with Bloglovin
Zdjęć mam mało, bo niestety obowiązek stoiskowy przytrzymywał mnie na miejscu, a że mam miękkie serducho, to wysyłałam mego towarzysza na koncerty i czytanie książki na trawie. A propo koncertów: Pan Jędras. Jeśli nie znacie - to przesłuchajcie. Tego to już w ogóle się słucha na trawie. Klik!
| Można sobie było pomalować Toyotę np. |
| ...albo porobić naturalne pieczątki ze Stowarzyszeniem Sztuka Cię Szuka |
| Napić się najlepszego soku na świecie (ja jestem nałogowcem) |
| Zapleść, Popleść, Upleść koszyki i inne cuda niewidy z MakkireQu Klik! |
| I WWF (Wielka Wspólna Fota) |
| Dodaj napis |
| Klametkowe bransoletki i klamerki Klik! oraz przypinki z PinacoladaBadges |
Trawa minęła, licencjat pozostaje... Ale! Już w niedzielę w Ciechocinie Wojewódzkie Święto Wsi Kujawsko Pomorskiego, na którym będziemy z Mamą (Mama po raz pierwszy, w końcu nie będę musiała za nią tłumaczyć, jak i dlaczego zostało zrobione :D)
Follow my blog with Bloglovin
środa, 1 maja 2013
23. Szczęście mam i ja, oraz pewna torebka
Już tylko do północy można dziś zgłaszać się na moje Candy. Nawet nie wiecie jaki uśmiech wywołała na mojej twarzy magiczna liczba wyświetleń 5 tys.:) Jutro zatem po południu ogłoszenie wyników.
A dziś prezentuję Wam torbę dzieła mojej Mamy. Kolejna z tych, gdzie Mama wykorzystała swój dorobek haftu krzyżykowego.
Torba nadal szuka swojej właścicielki :)
Ostatnio udało mi się również wygrać w Candy (pierwszy raz w życiu :D) wspaniałe przydasie z bloga manzuko.blogspot.com, który prowadzi zresztą również sklep internetowy z półfabrykatami do biżuterii. Ja już wiem, że zajrzę tam niebawem;)
A oto co między innymi znalazłam w swojej paczce (bo było tego naprawdę sporo :))
Dziękuję mocno jeszcze raz i mam nadzieję, ze niedługo będę mogła pokazać tutaj co nieco z tych dobroci :)
A dziś prezentuję Wam torbę dzieła mojej Mamy. Kolejna z tych, gdzie Mama wykorzystała swój dorobek haftu krzyżykowego.
Torba nadal szuka swojej właścicielki :)
Ostatnio udało mi się również wygrać w Candy (pierwszy raz w życiu :D) wspaniałe przydasie z bloga manzuko.blogspot.com, który prowadzi zresztą również sklep internetowy z półfabrykatami do biżuterii. Ja już wiem, że zajrzę tam niebawem;)
A oto co między innymi znalazłam w swojej paczce (bo było tego naprawdę sporo :))
| śliczne kolczyki i pierścionek też się znalazły :) |
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
21. Duuuuużo decoupagu!
Obiecałam, że wrzucę tutaj zrobione przeze mnie skrzynki decoupage. Wyszła moja gołosłowność, bo potrzebowałam na to dwóch tygodni, ale co się nie odwlecze, to nie ucieknie (czy jakoś tak :P). Zarobiony tydzień był, aktualnie jestem po jarmarku na Festiwalu Etnicznym w Toruniu, mega wspaniale, z radości aż sobie zrobiłam nawet tatuaż z henny. A co tam! Małe marzenia z dzieciństwa można spełnić w każdym wieku! :D
Więc obiecane skrzyneczki:
I bardzo, bardzo mocno raduję się na tak wielki odzew na Candy. Tym bardziej cieszę, że się, komuś będę mogła sprawić tyyyyle radości! :)
Więc obiecane skrzyneczki:
No i na sam koniec dowód mojego "ogromnego szaleństwa". Jak na kociarę przystało:
I bardzo, bardzo mocno raduję się na tak wielki odzew na Candy. Tym bardziej cieszę, że się, komuś będę mogła sprawić tyyyyle radości! :)
niedziela, 31 marca 2013
19. Wesołego Alleluja!
W tej atmosferze już mocno świątecznej, wyciszonej, ale też niezwykle rodzinnej, i ja z Mamą chcemy się przyłączyć do tych życzeń wielkanocnych, które spływają na nas zewsząd już, ale to właśnie w nich często spotykamy się z piękną, ludzką życzliwością. Obyście spędzili ten czas z gronie najbliższych, przy wspólnym odpoczynku, rozmowie, wspaniałych przysmakach, ale przede wszystkim z wielką miłością w serduchu do drugiego człowieka. Wielkanoc niesie ze sobą nowy początek, także my sobie taki życzymy, ale też i Wam, bo nowy przecież jest każdy dzień i każdy pomysł zrodzony w naszych głowach :)
| Maminy obrus haftowany :) |
| I mój mazurek niezwykle słodki :) |
poniedziałek, 24 grudnia 2012
13.Najwspanialszych
Większość z Was zaczyna pewnie powolutku szykować się do wieczerzy, ja właśnie urwałam się z nad przepysznych pieczarek, które niestety w większości wylądowały w moim brzuchu. Bycie łasuchem zobowiązuje. Wpadłam tutaj aby życzyć Wam najwspanialszych świąt, okraszonych wspaniałych puchem bieli, zapachem korzennych pierników z kuchni, święzej choinki, ale przede wszystkim czerpać pełną garścią z wesołych stołów, wokół których zasiądzie cała rodzina. Od tych których często widujemy tak rzadko jak i często. Mnóstwo uśmiechu. Ja dziękuję Wam za to, że tu jesteście, że zjawia się co jakiś czas parę osób i skomentuje, bo naprawdę wiele to dla mnie znaczy. Ja obiecuję, ze gdy już uwolnię się od szponów licencjatu, egzaminów i Wielkiej Orkiestry, to będę wpadała tutaj dużo częściej i pokazywała choć trochę więcej tej mojej małej twórczości oraz twórczości mojej Mamy (bo Ona też tu będzie się pojawiać) :)
Wspaniałych i twórczy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

