Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2015

61. Sportsmenka Tosia

Dziś chciałam przedstawić Wam kolejną lalkę waldorfską wykonaną przez Mamę.
Przed Wami Tosia, sprotsmenka, miłośniczka biegania, ale też mała modnisia.
W zestawie ma mnóstwo ubranek: komplet dresowy, legginsy, sweterek, dwie torebki, trzy pary bucików, opaskę, sukienkę, ażurowy sweterek, koszulkę i oczywiście bieliznę :)

Tosia w środku wypełniona jest owczym runem. Wszystkie elementy szyte własnoręcznie :)





środa, 11 lutego 2015

59. Mocne powroty

Kochani.
Postanowiłam tu powrócić z trochę bardziej zdwojoną siłą. Aktualnie siedzę nad odświeżeniem bloga, stąd kilka latających bajzgli w te i wewte, które przeszkadzają jeszcze w porządnym odczytywaniu tej strony, ale cały czas pracuję nad tym. Ma być przejrzyście, a przede wszystkim - aktualnie. Bo aktualność można było w ostatnim czasie tu szukać ze świecą ;)

Nad wieloma rzeczami teraz z Mamą pracujemy, nad stworzeniem porządnej pracowni, szukamy ciekawych kiermaszy w Polsce, gdzie mogłybyśmy się pojawić, a przede wszystkim - cały czas tworzymy. Jest kilka rzeczy, których tutaj jeszcze nie pokazywałam, a w tym świecie rzeczywistym zdobyły już rzesze fanów. Tu też je lada chwila znajdziecie.

Postanowiłam także, wzorem Pauliny z Moon River Journal, aby zacząć taką cotygodniową akcję przedstawiania Wam mojego jednego, zwyczajnego dnia. Postaram się, aby zawsze był to inny dzień tygodnia, bo jednak sporo się u mnie różnią ;) Ale to dopiero od przyszłego tygodnia, rozpoczynamy w niedzielę :) Do tego czasu mam nadzieję, że blog już odetchnie z ulgą na swój widok :)

Tymczasem zostawiam Wam z wiosenną króliczycą. Macha do Was łapką i wita się z Wami, bo właściwie to takie nowe przywitanie, z nowym wszystkim właściwie :)
Króliczyca szuka domu aktualnie :)

fot. Wojtek Leszczyński

poniedziałek, 24 listopada 2014

58. Amelia Baletnica

Okres listopada i grudnia, to jeden z tych najgorętszych dla rękodzielników, o czym zapewne doskonale każdy wie i podobnie jest u nas.

W tym wszystkim niestety wiele planów, które miałam wobec tego bloga troszkę umarły śmiercią naturalną. Jak niektórzy zauważyli, na blogu funkcjonuje nadal moja stara grafika, wiele zakładek stało się dla mnie niefunkcjonalnych. Jednak zmiany wymagają czasu, a zwłaszcza poświęcenia go. Tymczasem aktualnie, gdyby ktoś miał możliwość sprzedaży czasu, myślę, że byłby milionerem. Ratować może tylko dobra organizacja czasu ;)

Żeby jednak nie zgrzytało i nie straszyło pewną pustką (bo w innym eterze internetowym non stop coś się dzieje, a tu taka cisza!), chciałam przedstawić Wam Amelię Baletnicę. Amelię wykonała niedawno Mama. To typowa lalka waldorfska, wypełniona owczym runem, ma całą garderobę, co możecie zauważyć na zdjęciach :) Amelka ma 33 cm i aktualnie czeka na swoją rodzinę. Może ktoś chce ją przygarnąć pod swój dach? :)






poniedziałek, 14 października 2013

45. Sowia rodzinka

No cóż. Jesień za pasem, mgła niebezpiecznie wkracza przez szpary w oknach i nieustannie walczy z ostatnimi promieniami Słońca. Zwykłe szaliczki przestają wystarczać, a dziś rano odczułam nawet potrzebę ubrania rękawiczek (których oczywiście nie miałam). Jesień to też fantastyczny czas na wdrażanie nowych idei, pomysłów, sposób na życie, postanowień. Nie ukrywam, że no cóż, mam ich kilkanaście. Odkrywanie co rusz nowych blogów powoduje, że robię kolejną listę z zadaniami na teraz, na przyszłe lata, marzenia. Nagle zaistniała we mnie potrzeba spisania tego wszystkiego na kartkę, a przede wszystkim - zastanowienia się nad tym. Uroki jesieni? Też tak macie? Że na Waszej tablicy, w pamiętniku, zeszytach z przemyśleniami, kalendarzach listy rosną jedna na drugiej i wbrew pozorom sprawia to Wam frajdę? Choć czasem też rozpacz, że tyle rzeczy, a tak mało czasu na to wszystko. 

Ale, żeby nie było zbyt refleksyjnie - dziś w poście małe, kolorowe sowy, która mają za zadanie ocieplać tegoroczną jesień i zimę. Póki co w formie bez zastosowania, gdyż nie wiem, czy doczepiać im breloczki, a może tasiemki. Coś wymyślę. Robota oczywiście Mamy, jedna nawet (ta różowa) udziergana przez Babcię (tak jakoś cała rodzina zaczyna się wkręcać w to "tworzenie" :)).


niedziela, 28 lipca 2013

32. Bajkowe tildy

Często razem z Mamą mamy takie momenty, że siadamy przed komputerem i podziwiamy rękodzieło, zastanawiając się, co samemu by się w tym zmieniło, albo po prostu wykrzykując "ochy" i "achy". Tak też stało się z tildami, co do których są różne podejścia. Jedni je uwielbiają za całkowitą prostotę, urok, a inni nie mogą patrzeć na te niezgrabne ciałka. My uległyśmy zdecydowanie urokowi tild, jednak jak to my, zastanawiałyśmy się, w jaki sposób ukazać je też inaczej. No i Mamie wpadł pomysł bajkowych tild. No i tu zaczęły się wbrew pozorom schody, bo dużo jest bajek, gdzie są same księżniczki, a nie tylko o takie postacie nam chodziło. Na chwilę obecną Mama wymyśliła dwie serie. Pierwsza to postacie z Czerwonego Kapturka: Czerwony Kapturek, Babcia i Wilk. A druga bajka, to Kopciuszek, w której znalazł się tytułowy Kopciuszek i Wróżka Matka Chrzestna. Jak to z tildami bywa, zawsze najwięcej roboty jest z ubrankami, a przy niektórych postaciach Mama naprawdę zachwyciła (przynajmniej mnie ;))

Moi drodzy, oto bohaterzy dzisiejszego wpisu:


Czerwony Kapturek. Niestety mam tylko już takie zdjęcia, bo przed "prawdziwą sesją zdjęciową" Kapturek znalazł swoją właścicielkę. Kapturek miał koszyczek z mnóstwem malutkich warzyw zrobionych na szydełku. Tu jeszcze na zdjęciu grupowym:



Babcia Czerwonego Kapturka. Starsza Pani, z chustą i koralami zrobionymi na szydełku :)



Groźny Wilk w spodniach na szelkach! Wilk oczywiście ma jeszcze przebranie Babci, żeby mógł przestraszyć Kapturka :)


A tutaj postacie z Kopciuszka:


W fartuszku, aby tylko mógł zaraz przeistoczyć się w prawdziwą księżniczkę:




Na sukience ma śliczne, malutkie różyczki :)



A w tym wszystkim pomogła Kopciuszkowi jej Matka Chrzestna Wróżka:)








I jak wyszło? :) A to dopiero początek przygody z bajkowymi tildami :) Wszystkie oczywiście mają zdejmowane ubranka, zapinane na rzepy :)







sobota, 1 grudnia 2012

11. Maskotkowe dzieciństwo

Od pewnego czasu wraz z moją Mamą uwielbiamy dzielić się nawzajem własnymi pomysłami na nowe robótki na te jesienno - zimowe wieczory, jednak tym moja Mama zachwyciła mnie w 100%.  Tydzień temu przed moim odjazdem do studenckiej mieściny nieustannie za mną krążyła w poszukiwaniu moich i mojego rodzeństwa rysunków z dzieciństwa. Kiedy dziś przyjechałam, moim oczom ukazały się trójwymiarowe rysunki mojego brata i mojej kuzynki. Moja Mama wpadła na pomysł szycia maskotek oczami dzieci. Dokładnie odwzorowując przedmioty, osoby, zwierzątka w taki sposób, jaki widzą je dzieci i stworzyć dla nich coś pluszowego i do "dotknięcia". Moim zachwytom osobistym nie ma końca :) A to, co moja Mama wyczarowała w przeciągu ostatnich dni.



Pan kot widziany oczami mojej kuzynki :)


Pan Ufoludek widziany oczami mojego brata :)


Wyrośnięta, zdrowa marchewka!


Mój brat tak widzi sowę :)


No i jesienny Pan Jeż :)


Moim faworytem jest Pan kot i Pani Marchewa :D


Poza tym cały czas zapraszam na Candy :)