sobota, 24 sierpnia 2013

34.Dziś starcie numer jeden

Jako, że postanowień parę sobie postawiłam takich rękodzielniczych, to postanowiłam w końcu to wdrążyć w moje życie. Jako, że szykuje się trochę zmian i tym podobnych (ale na tym bardziej prywatno - zawodowym gruncie, nie rękodzielniczym ;)), to chyba wchodzi we mnie jakaś pokusa walki z paroma błahostkami, wobec którymi czasem uciekałam. Np. wszywanie zamków :P Tak moi drodzy, jestem niedojdą w tej kwestii. Za każdym razem przy chwili wszycia zamka do torebki wołałam do mojej Mamy o pomoc. Dziś się jednak nie dam ;) Szyję właśnie parę nowych, płóciennych toreb (po rocznej przerwie - brawa dla mnie), no i postanowiłam, że nie mogę się dać jednemu, głupiemu zamkowi ;) Zwłaszcza, że BURDA w tym miesiącu ma u siebie parę ślicznych rzeczy, które krzyczą do mnie "uszyj nas Daria, uszyj!", więc no cóż - nie dam się bezwzględnym, krwiożerczym zamkom ;)

To tyle jeśli chodzi o kolejne wieści z frontu. Żeby nie było pusto to wrzucę tym razem coś mojego :P
kilka bransoletek zrobionych już w odleglejszych czasach ;)

Trzymajcie kciuki, aby następne były tu torby :)





poniedziałek, 12 sierpnia 2013

33. Drobne torebeczki

Z linii frontu: jakoś tak się składa, że za prawie miesiąc mija rok tego bloga. Jak widać, nie zrobiłam wielkich postępów, głównie to tu Mama się zrobiła wielką rozwijaczką, za co jej chwała, bo chociaż mam tu co jakiś czas co pokazywać. Oczywiście, nie to, że sama nic nie robię, ale dopóki pracuję, to trochę odpadam z tego "kreatywnego życia". Jednak z Mamą mocno walczymy, żeby jakoś się trzymać na wierzchu, czego wynikiem będą tutaj niedługo pewne zmiany, ale o tym następnym razem. Z ważnych informacji to to, że po raz pierwszy w rodzimym mieście będziemy ze stoiskiem na Jarmarku królowej Anny 17 sierpnia. Dość to zabawne, że w tylu miejscach byłyśmy z tym, co robimy, ale nigdy u siebie, na miejscu. Zatem będzie chwila sprawdzenia się na własnym gruncie.

Póki co, zostawię Was z Mamowymi ( a jakże!) małymi torebkami. Wszystkie zawieszone są na paskach z eko skórki, a z wierzchu mają broszkę sutaszową. Zapinane magnetycznie.



niedziela, 28 lipca 2013

32. Bajkowe tildy

Często razem z Mamą mamy takie momenty, że siadamy przed komputerem i podziwiamy rękodzieło, zastanawiając się, co samemu by się w tym zmieniło, albo po prostu wykrzykując "ochy" i "achy". Tak też stało się z tildami, co do których są różne podejścia. Jedni je uwielbiają za całkowitą prostotę, urok, a inni nie mogą patrzeć na te niezgrabne ciałka. My uległyśmy zdecydowanie urokowi tild, jednak jak to my, zastanawiałyśmy się, w jaki sposób ukazać je też inaczej. No i Mamie wpadł pomysł bajkowych tild. No i tu zaczęły się wbrew pozorom schody, bo dużo jest bajek, gdzie są same księżniczki, a nie tylko o takie postacie nam chodziło. Na chwilę obecną Mama wymyśliła dwie serie. Pierwsza to postacie z Czerwonego Kapturka: Czerwony Kapturek, Babcia i Wilk. A druga bajka, to Kopciuszek, w której znalazł się tytułowy Kopciuszek i Wróżka Matka Chrzestna. Jak to z tildami bywa, zawsze najwięcej roboty jest z ubrankami, a przy niektórych postaciach Mama naprawdę zachwyciła (przynajmniej mnie ;))

Moi drodzy, oto bohaterzy dzisiejszego wpisu:


Czerwony Kapturek. Niestety mam tylko już takie zdjęcia, bo przed "prawdziwą sesją zdjęciową" Kapturek znalazł swoją właścicielkę. Kapturek miał koszyczek z mnóstwem malutkich warzyw zrobionych na szydełku. Tu jeszcze na zdjęciu grupowym:



Babcia Czerwonego Kapturka. Starsza Pani, z chustą i koralami zrobionymi na szydełku :)



Groźny Wilk w spodniach na szelkach! Wilk oczywiście ma jeszcze przebranie Babci, żeby mógł przestraszyć Kapturka :)


A tutaj postacie z Kopciuszka:


W fartuszku, aby tylko mógł zaraz przeistoczyć się w prawdziwą księżniczkę:




Na sukience ma śliczne, malutkie różyczki :)



A w tym wszystkim pomogła Kopciuszkowi jej Matka Chrzestna Wróżka:)








I jak wyszło? :) A to dopiero początek przygody z bajkowymi tildami :) Wszystkie oczywiście mają zdejmowane ubranka, zapinane na rzepy :)